Rękodzieło i klient – jak zbudować zdrowy układ

Legendy już krążą o naszych spotkaniach bliskiego stopnia z klientami. Roszczeniowi, pyskaci, chytrzy… Wredni w całej okazałości. Znacie to z autopsji? Ja nie 😉 . Nie będę jednak ukrywała, że ciężko pracuję nad tym, by klient który do mnie trafił, był dobrym klientem. Mam więc dla Was kilka rad, opartych na własnym doświadczeniu.

Na różnych grupach związanych z rękodziełem, czytałam takie historie, że aż ciężko w niektóre uwierzyć. Bywają klienci, którzy próbują narzucić cenę albo tacy, którzy akceptują ją, a targują się gdy przedmiot jest już wykonany.

Oczywiście wierzę, że trudny klient istnieje. Wydaje mi się jednak, że niektórzy rękodzielnicy sami prowokują kupującego. Często widzę, że osoby które mają notoryczne problemy z transakcjami (sami tak twierdzą), to ludzie, którzy poniekąd uważają się za lepszych od swoich klientów, zarozumiali, bez pokory. Czasami jest też całkiem odwrotnie. Brak asertywności ściąga do nas najgorszy typ klienta. Jak więc zminimalizować ryzyko natrafienia na takiego klienta? I co w ogóle robić, by wspaniałych kupujących zatrzymać u siebie? Tego dowiecie się z dalszej części artykułu.

Jak rozmawiać z trudnym klientem?

W tej części skupię się na trudnym kliencie. Zasada, którą wyznaję i stosuję to: unikać. W grupach dla rękodzielników jest cała masa zapytań o rękodzieło. Czasami na podstawie kilku zdań z posta można się domyślać, że nawiązanie współpracy z tym konkretnym klientem będzie nas kosztowało trochę nerwów. Słowa, które to zwiastują, to m.in. rozsądna/niewygórowana cena. Co to znaczy? Nie mam pojęcia 😉 . Unikam też ogłaszania się w ofertach, które mają podany budżet, niestety jest on dla mnie na granicy opłacalności. Nie wierzę w cud, że klient zobaczy moje rękodzieło i zechce nagle zapłacić dwa razy więcej.

rękodzieło - trudny klient

A co zrobić, gdy ten trudny klient sam już do nas trafi? Zdarza mi się to bardzo rzadko, ale sposoby mam dwa. Jeśli na samym początku rozmowy czuję kłopoty, odmawiam od razu. Nie stosuję jednak pyskówek, o których zdarzało mi się czytać. Wystarczy krótkie „bardzo mi przykro, nie dam teraz rady” lub „niestety to zamówienie przekracza moje możliwości”. Czyli całą winę biorę na siebie 😉 . Wyżalić mogę się koleżankom po fachu, jeśli czuję taką potrzebę.

Gorzej jest, gdy kłopotów nie wyczuje się od razu, a pojawiają się w trakcie realizacji zamówienia. Zagryzam wtedy zęby i jestem do bólu miła. Nie rezygnuję przy tym ze stanowczości i asertywności. Nie robię jednak też klientowi na złość, przeciągając na przykład termin odbioru.

Rękodzieło i klient

Czyli najważniejsza część artykułu. Jak sprowadzić do siebie ludzi, którzy będą idealnym uzupełnieniem naszej pracy? Bo przecież to klient jest często naszym największym motywatorem. Trzeba pamiętać, że najczęściej dobrze rozmawia i współpracuje nam się z ludźmi podobnymi do nas. Unikamy osób, które są nieszczere, udają kogoś innego.

Z perspektywy klienta jest tak samo. Trzeba więc być sobą i dać kupującemu coś więcej niż samo rękodzieło. Ja swoich klientów traktuję jak przyjaciół. Są ważną częścią mojej pracy, poświęcam im sporo czasu i nie chcę tego robić pod przymusem. Jeśli ja się będę czuła komfortowo podczas rozmowy, to ten stan prawdopodobnie udzieli się też klientowi.

rękodzieło - nawiązywanie relacji

Niektórzy piszą mi, gdzie jadą na urlop, inni co dzieci dziś zbroiły. Dzięki temu nawiązujemy świetne relacje i często jest tak, że Ci ludzie wracają już nie po samo rękodzieło, ale i po rozmowę. Dodatkowo polecają moje prace na lewo i prawo swoim znajomym.

W jaki sposób ściągnęłam ich do siebie? Sposobów jest mnóstwo. Postawiłam jednak na fanpage, gdzie daję się poznać. Zdarza mi się publikować tam spontaniczne wpisy, które pokazują jaka jestem naprawdę, zaczepiam moich fanów, zachęcam do aktywności. W budowanie takiej społeczności włożyłam mnóstwo czasu, ale nie żałuję. Gdy publikuję post, a wcześniejsza klientka pisze mi w wiadomości prywatnej, że dzisiaj przeszłam sama siebie, wiem że warto było to zrobić.

Zapamiętaj

Czyli w skrócie najważniejsze rzeczy, które pomagają budować relacje z klientami. Nie tylko w rękodziele.

  1. pokora
  2. asertywność
  3. stanowczość
  4. szczerość
  5. otwartość
  6. profesjonalizm

rękodzieło - transakcja

Mam nadzieję, że pomoże Wam to odnaleźć wspaniałych kupujących, którzy czekają na Wasze rękodzieło. 🙂

Niepoprawna optymistka zakochana w papierze. Od 2015 roku związana z rękodziełem zawodowo, prywatnie ciężko policzyć 😉
  • najważniejsze o czym wspomniałaś, a o czym trzeba pamiętać – nie bójmy się rezygnować ze zleceń i po prostu się szanujmy! 🙂 <3