Początek przyjaźni znajdziesz w rękodziele, czyli pasja łączy ludzi!

Rękodzieło to pasja, która wymaga od hobbystów pewnych określonych cech charakteru. Owszem, wszyscy różnimy się od siebie, ale z pewnością istnieją rzeczy, które nas łączą. Wśród nich niewątpliwie wymienić trzeba kreatywność, otwartość, wrażliwość i cierpliwość. Posiadanie zbliżonych priorytetów, poglądów i hierarchii wartości sprawia, że łatwiej nam się dogadać z koleżankami i kolegami po fachu. Chciałabym dziś opowiedzieć Wam o kilku niezwykłych znajomościach, które są dowodem na to, że pasja łączy ludzi.

Będę pisać o moich własnych doświadczeniach, ale jestem pewna, że wiele osób mogłoby napisać pod tym tekstem, że przeżyły coś podobnego. Początkującym rękodzielnikom, pragnącym zdobyć grono znajomych o takich samych zainteresowaniach, podpowiem z kolei gdzie można szukać przyjaźni na całe życie!

Rękodzieło i przyjaźń na odległość

Gdzie najłatwiej zawrzeć nowe znajomości w dzisiejszych czasach? Oczywiście, w internecie! Tak jest również w przypadku rękodzieła. Każdy, kto rozpoczyna przygodę z tworzeniem własnych wyrobów w jakiejś dziedzinie, chętnie przeszukuje sieć, wyławiając różne pomysły i tutoriale. Pisałam już kiedyś, gdzie szukać inspiracji w rękodziele i być może pamiętacie, że wspominałam między innymi o różnego typu portalach społecznościowych.

Dla osób zajmujących się szeroko pojmowanym scrapbookingiem kilka lat temu takim miejscem był, nieistniejący już niestety, portal Scrapujące Polki. To – zaraz po ogólnopolskim forum Scrappassion – było pierwsze miejsce, w którym zetknęłam się z innymi scraperkami. Poznałam wówczas między innymi Ją – Irenę, znaną w sieci bardziej jako Rysa. Niezwykle sympatyczna, ciepła i otwarta kobieta, z mnóstwem szalonych i kreatywnych pomysłów. Zaczęło się od rozmów na ogólnym czacie, później coraz częściej i chętniej prowadziłyśmy długie prywatne rozmowy.

Po jakimś czasie przeniosłyśmy się na komunikator i rozmawiałyśmy, jakbyśmy się znały od lat. Rysa mieszkała wtedy w Krakowie, ale przez kilka miesięcy nie nadarzyła się okazja, aby się spotkać. Później z kolei wyjechała z rodziną do Belgii i już w ogóle nie było możliwości, żeby poznać się „na żywo”. Nic nam to jednak nie przeszkadzało i nasza znajomość naprawdę jest dowodem na to, że pasja łączy ludzi. Scrapbookingiem zajmuję się od 7 lat, więc z Rysą (nie)znamy się już jakieś 6…! Kawał czasu. Wiemy o sobie bardzo wiele, dzielimy się ze sobą poglądami na ważne społecznie tematy, rozmawiamy o naszych dzieciach, narzekamy na mężów ;-), wspieramy się w trudnych chwilach i razem przeżywamy radosne dla nas wydarzenia. No i – oczywiście – wałkujemy tematy rękodzielnicze, a także wspólnie tworzymy. Czasami, gdy którejś z nas coś nie gra w kompozycji scrapa, albo nie wiemy, co jeszcze dodać do kartki, by ładnie ją wykończyć, przesyłamy sobie fotki i urządzamy dwuosobową burzę mózgów. Albo, gdy nie wiemy, jakie półprodukty do scrapbookingu mogą się przydać w naszych pracowniach, podrzucamy sobie linki i szukamy najlepszych (i najbardziej opłacalnych finansowo) rozwiązań. W dniu mojego ślubu Rysa zadzwoniła do mnie z życzeniami i odbyłyśmy wtedy naszą pierwszą rozmowę telefoniczną. Kilka chwil wcześniej kurier przyniósł mi śliczny kapelusik na opasce, który idealnie pasował do mojej sukienki na poprawiny, a który był prezentem od Ireny. Raz-dwa razy do roku: w okolicach naszych urodzin oraz na Boże Narodzenie, wysyłamy sobie paczki-niespodzianki, pełne przydasi i ciepłych słów w ręcznie robionych kartkach. W minionym roku, gdy dopadały mnie różne ciążowe zachcianki, Ryska przysyłała mi belgijskie czekoladki na osłodę. Nasza relacja jest dość nietypowa, ale wierzę, że przetrwa wiele, wiele kolejnych lat. No i istnieje duża szansa na to, że za niedługo uda nam się w końcu poznać „w realu”. Marzymy o wspólnym weekendzie, pogaduszkach i scrapowaniu aż do świtu!

bench-1853958_1920

Od obowiązków służbowych do przyjaźni, czyli kilka słów o byciu w Design Team’ie

Design Team to grupa projektowa jakiegoś sklepu lub producenta z obszaru rękodzieła. Przez pierwsze lata mojej działalności rękodzielniczej nie czułam się ani na tyle utalentowana, ani na tyle kompetentna, by współtworzyć tego typu zespół. Później również uważałam, że jest jeszcze mnóstwo rzeczy, których muszę się nauczyć i  że są miliony osób, które robią piękniejsze prace niż ja. Ale talent to nie wszystko i to udowodniła mi Anna Zaprzelska – właścicielka marki LemonCraft.

Pewnego pięknego dnia Ania napisała do mnie z propozycją objęcia posady koordynatora Design Team’u sklepowego. Padło wtedy wiele miłych słów na mój temat i – choć byłam pełna obaw – zgodziłam się. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że to była jedna z najlepszych decyzji w mojej scrapbookingowej karierze. Bardzo szybko nasze rozmowy wykroczyły poza obszar moich obowiązków, jeszcze szybciej okazało się, że obszar ten nie jest przestrzenią zamkniętą, Ania co jakiś czas otwiera przede mną nową furtkę, a ja za każdym razem jestem dumna i szczęśliwa, iż mam wpływ na istotne dla marki LemonCraft sprawy i rozpiera mnie radość, że mogę Ani w czymś pomóc. Odbyłam z Anią wiele inspirujących i pokrzepiających rozmów, otrzymałam wiele cennych rad, nieraz zaśmiewałam się do łez przed monitorem, gdy prowadziłyśmy jakąś luźną pogawędkę po ciężkim dniu, wypełnionym pracą. Jednak najcieplej jak dotąd wspominam nasze spotkanie na II Papiorzanym Combrze, czyli Śląskim Zlocie Scrapbookingowym. To było nasze drugie spotkanie „na żywo”, a rozmawiałyśmy, jakbyśmy się znały od zawsze. Do dziś śmiejemy się na myśl o radosnej głupawce, jaka nas dopadła w stołówce, gdy poszłyśmy – w towarzystwie przemiłej JaMajki – coś zjeść. To był cudowny czas i wierzę, że jeszcze nieraz uda nam się spotkać poza internetem. Życie pisze swoje własne scenariusze, czasami trzeba z czegoś zrezygnować na rzecz czegoś innego, czasami człowiek bardzo czegoś chce, ale wie, że nie może sobie na to pozwolić. Ania pokazuje mi jednak, że powiedzenie „nie ma ludzi niezastąpionych” w naszym przypadku się nie sprawdza – usłyszałam już kilka razy, że nigdzie mnie nie puści, więc chyba będę Jej prawą ręką do końca świata i o jeden dzień dłużej 😉 Jak widać – pasja łączy ludzi także poprzez ścieżkę służbową.

people-1230872_1280

Od kreatywnych spotkań do magicznych chwil

Rękodzielnik w jeszcze jeden sposób może poznać wspaniałych ludzi o podobnych zainteresowaniach. Uczestnictwo w różnego typu zlotach, warsztatach i szkoleniach to świetna okazja nie tylko do doskonalenia swoich umiejętności i zdobywania wiedzy. Jako przykład przytoczę tu markę Magiczna Kartka.

Właścicielka firmy, Marta Krupa, znana wszystkim jako Marcia, to przesympatyczna, pełna ciepła i kreatywności osoba, która zaraża pasją wiele osób na Śląsku. Martę poznałam podczas katowickiego zlotu, choć wcześniej „znałyśmy się” od kilku lat z sieci. Pewnego razu, niedługo po tym, jak szczęśliwie dołączyłam do DT Magicznej Kartki, Marta zaprosiła mnie na wspaniałe, pełnie niespodzianek wydarzenie, jakim było otwarcie pracowni w Katowicach. Tam poznałam szerokie grono śląskich Scraperek, osób o tak różnych osobowościach, doświadczeniach życiowych, w różnym wieku – a jednak wszyscy wspaniale się dogadują, czyż to nie dowód na to, że pasja łączy ludzi? Dołączyłam do grupy, w której zawsze jestem mile widziana. Wspólne spotkania są okazją do świętowania ważnych dla nas chwil, jak urodziny, ale też sposobem na twórcze spędzanie czasu.

Domówka połączona z robieniem steampunkowych pisanek, wspólne robienie kartek walentynkowych i losowanie, kto czyją dostanie, otwarcie pracowni zakończone klejeniem kartek bożonarodzeniowych… Mnóstwo wspaniałych chwil, wypełnionych serdecznością i radosnym śmiechem. A przy okazji nauka, podglądanie nowych technik, wymiana doświadczeń – coś rewelacyjnego!

couple-1734001_1920

Zajmujecie się rękodziełem i marzycie o poznaniu bratniej duszy, podzielającej Wasze zainteresowania? Koniecznie zapiszcie się na kreatywne warsztaty w Waszej okolicy, udzielajcie się na forach i w grupach tematycznych, spróbujcie dołączyć do jakiejś grupy projektowej, nie bójcie się odwiedzać zlotów rękodzielniczych – jestem żywym przykładem na to, że początek przyjaźni znajdziesz w rękodziele! 🙂

 

Miłośniczka słowa pisanego, pasjonatka rękodzieła uzależniona od scrapbookingu, słodyczy i kawy. Zawodowo dziennikarz, copywriter i „pani od kartek i albumów”.
  • MZ

    Cześć
    Ja mam niestety zgoła odmienne warażenie, że ten światek jest bardzo hermetycznie zamknięty i trudno się do niego dostać. Ja zaintersowałam się scrapbookingiem i robieniem kartek po tym jak poznałam Project Life. Postanowiłam, że mogę coś robić od siebie dla rodziny i przyjaciół, wyłącznie dla własnej przyjomności i radości moich bliskich. Naoglądałam się stron, filmów ale postanowiłam zapisać się na warsztaty. Byłam już na kilku i niestety na większości poczułam się jak intruz. Kilkukrotnie usłyszałam, to miejsce jest zajęte itp. i siedziałam na szarym końcu, nie mówiąc już o jakiejkolwiek rozmowie. Organizoatorzy ok ale uczestniczki masakra, jakbym próbowała oderać im kientów czy coś podobnego. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim. Najgorzej jest jak w małych warszatach to już jest dramat. Ale zaciskam zęby i robię to co sprawia mi przyjemności. I dodam, że mam wrażenie, że taka niechęć nie bije od dojrzałych, doświadczonych scraperek.