Planowanie – co planować i po co?

W Internecie znajdziecie mnóstwo tutoriali i inspiracji dotyczących planowania. Wszystkie wyglądają pięknie. Jednak planowanie powinno być moje i tylko moje. Osobiste ułożone pod moje życie.

Nie znam nikogo kto jest w stanie zapamiętać wszystko: począwszy od dat urodzin, poprzez daty wizyt lekarskich, a skończywszy na listach wszelakich np. zakupowych. Planowanie bardzo ułatwia życie… mi. Nie musisz zaczynać planować, jeżeli uważasz to za zbędne. Nie musisz planować tego co ja. A może planujesz i sam tego nie wiesz?..

Do planowania nie są potrzebne nie wiadomo jakie narzędzia. Planowanie można rozpocząć mając 2 rzeczy – zeszyt i coś do pisania. Cała reszta to ozdobniki bez których można się obejść.

 dsc_0177

Istnieje kilka rzeczy, które warto mieć, ale nie zapominajmy, że najważniejsze są plany, a nie przykrycie ich mnóstwem ozdobników. Z drugiej strony planowanie to nasza osobista sprawa i każdy powinien robić to tak, aby mu pasowało. Możemy się inspirować, podziwiać różne piękne dodatki na które można wydać fortunę, ale niekoniecznie muszą się sprawdzić w naszym planowaniu.

Więc przechodząc do konkretów przyda nam się:

  1. Zeszyt/Kalendarz lub chociaż kawałek kartki :), gdzieś przecież muszę uwidocznić te plany i przydałoby się pamiętać o tym, żeby w nie zerknąć 😀
  2. Wszelakie długopisy/pióra, czyli to czym kto woli pisać.
  3. Przydałoby się kilka kolorowych cienkopisów, choć ja czasem wolę szarobure i ponure wpisy.
  4. Różnego typu karteczki samoprzylepne.
  5. Niekonieczne, ale przydatne są różnego rodzaju taśmy washi, można kupić też takie cienkie 😉
  6. Kropeczki, naklejeczki… czyli tzw. pierdułki, które pozwolą nam ozdobić jeszcze bardziej i piękniej nasz wpis.

I to chyba na tyle 😉 – poza kartami do PL, które też rewelacyjnie wpisują się w planowanie.

Planowanie powinno mieć sens. Po co planować coś co się u niektórych nie sprawdza np. oglądanie seriali, posiłki… Podoba mi się to, ale każdego z nas przestrzeń czasowa jest na tyle ograniczona, że nie da się wszystkiego zaplanować. Gdzieś przydałoby się zostawić przestrzeń bez planowania, gdzie możemy działać spontanicznie.

Planowanie powinno się zaczynać małymi krokami, ponieważ chęć zaplanowania całej swojej przestrzeni życiowej może doprowadzić do zniechęcenia. Lepiej nie robić jednej listy rzeczy do zrobienia tylko kilka, np. rzeczy które muszę zrobić w pracy i osobno w domu, bo rozrośnie się do takich wymiarów, że popadniemy w prawie stan depresyjny i zniechęcenie. Dużo osób rozbija istotne rzeczy do zapamiętania na kilka list i wizualnie nie wyglądało to tak strasznie. Ale o tym może innym razem.

dsc_0179

Planowanie jest po to, aby się nie pogubić w dzisiejszym świecie obowiązków. Ogarnięcie rzeczywistości do „przed dziećmi” było dla mnie pestką, mój mózg był w stanie zapamiętać i zaplanować wszystko, no poza datami urodzin. Ale, gdy rodzina mi się powiększyła to uwierzcie, ale bez planowania zginęłabym w gąszczu spraw, bo już czasem nawet nie pamiętam, że mam zjeść śniadanie, czy iść do lekarza, którego termin ustalałam pół roku temu.

Zdarza się, że ktoś pyta jak ja znajduje czas na tworzenie, no właśnie jak… Planując. I to cały mój sekret. I nawet udaje mi się przesypiać ponad 6 godzin, pracować…

I dziś na tym koniec.

Jak macie jakieś pytania, albo chcielibyście o czymś konkretnym przeczytać w moim kolejnym wpisie to piszcie w komentarzu.

Jestem dość skomplikowanym wytworem wyobraźni Stwórcy. Jestem matką 2-ki wspaniałych dzieci i nauczycielką. Interesuje mnie matematyka, poezja, kocham gotować i scrapbooking. Tworzę od maja 2013 roku różne (s)twory: pudełka, albumy, notesy, tagi, zakładki, scrapy, kartki… i traktuję to jako dobrą zabawę.